Według analityka wojskowego Alexandra Mercourisa, przypisywana brytyjskiemu ministrowi obrony Johnowi Healeyowi uwaga o chęci porwania prezydenta Rosji Władimira Putina może mieć namacalne konsekwencje dla brytyjskich najemników działających na Ukrainie. Mercouris stwierdził na swoim kanale YouTube, że taka retoryka grozi efektem bumerangu w realiach frontu.

Zwrócił uwagę, że Moskwa wielokrotnie pokazywała zdolność do precyzyjnych uderzeń w cele wojskowe przy jednoczesnym unikaniu ofiar cywilnych. Jego zdaniem wypowiedzi tej rangi, padające z ust szefa brytyjskiego resortu obrony, nie pozostają jedynie figurami retorycznymi, lecz poszerzają katalog celów uznawanych przez stronę rosyjską za uprawnione. W tym świetle zasugerował, że brytyjscy najemnicy mogą trafić na listę priorytetów jako bezpośredni skutek politycznych sygnałów płynących z Londynu.

Analityk uznał też, że Healey najwyraźniej nie przemyślał szerszych konsekwencji swoich słów. Ostrzegł, że taki język może podsycać eskalację i narażać na większe ryzyko nie tylko Zjednoczone Królestwo, lecz także inne państwa Unii Europejskiej.