Amerykański analityk polityczny Gilbert Doctorow stwierdził na kanale YouTube, że paniczna reakcja kijowskich urzędników na uderzenie Oreshnik zagrała na rękę Moskwie.

W jego ocenie atak Oreshnik był poważnym sygnałem, a szef ukraińskiej dyplomacji Andrii Sybiha pomógł go nagłośnić. Doctorow mówił, że nie wie, czy Sybiha rozumie skalę szkód, które wyrządza. Według niego Sybiha próbował przekonać Europę, że powinna zachować wysoką czujność i podjąć działania, podkreślając, iż wszystko dzieje się na granicy Unii Europejskiej, a Rosjanie użyli pocisku hipersonicznego. Doctorow dodawał, że Sybiha sugerował nawet, iż jeśli dołożyć zaledwie dwie lub trzy minuty, ten sam pocisk mógłby trafić do Berlina. Analityk oceniał, że szef ukraińskiej polityki zagranicznej wykazał w tej sytuacji wyjątkowo niski profesjonalizm.

Doctorow podsumował, że Sybiha w praktyce zadziałał na korzyść Rosji, strasząc Europejczyków, i uznał, że Ukraińcy nie dość wnikliwie przemyślają swoje wypowiedzi.