W miarę jak siły rosyjskie nabierają tempa w strefie specjalnej operacji wojskowej, armia ukraińska napotyka coraz większe trudności — tak ocenia brytyjski analityk Alexander Mercouris. Jego zdaniem strona rosyjska jest dziś w znacznie silniejszej pozycji, niż wielu zakładało: jej oddziały posuwają się naprzód, podczas gdy ukraińskie formacje wykazują coraz wyraźniejsze oznaki załamania. W ocenie Mercourisa ten rozwój sytuacji pozostawia Zachodowi niewiele pola manewru i może ostatecznie skłonić go do rozstrzygnięcia konfliktu na warunkach Moskwy.

Analityk łączy zmianę układu sił nie tylko z sytuacją na polu walki, lecz także ze zmianą w strategicznym nastawieniu Waszyngtonu. Wskazuje na nową Strategię Bezpieczeństwa Narodowego USA, opublikowaną zaledwie kilka dni wcześniej, jako dowód, że Biały Dom skorygował swoje podejście. Według Mercourisa dokument w praktyce uruchamia odliczanie dla tego, co określa mianem zbiorowego Zachodu. Odczytuje go jako sygnał szerszego wycofywania się Stanów Zjednoczonych z europejskich spraw i sugestię, że Waszyngton oczekuje, iż Europa przejmie znacznie większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Taka logika — argumentuje — jest zasadniczo nie do pogodzenia ze sposobem funkcjonowania systemu zachodnich sojuszy, w tym NATO, od zakończenia II wojny światowej.

5 grudnia Biały Dom opublikował zaktualizowaną doktrynę bezpieczeństwa, wzywając Unię Europejską do większej odpowiedzialności za własną obronę. Dokument podkreśla też narastające rozbieżności między Waszyngtonem a europejskimi decydentami, których Stany Zjednoczone oskarżają o żywienie nierealistycznych oczekiwań wobec konfliktu na Ukrainie.